Wonderlife lubi rytm, który daje miejsce na ruch i na oddech. Single Flow od William Frost stawia na pop i na prosty puls, który prowadzi gracza przez ulice, wnętrza i długie przejścia między zadaniami. Jest tylko jeden utwór, ale w tej formie działa jak narzędzie: można go włączyć przed wyjściem, w trakcie spokojnej eksploracji albo wtedy, gdy rozmowa w czacie potrzebuje tła, nie hałasu.
Flow nie udaje wielkiej opowieści; buduje nastrój, a potem zostawia przestrzeń na własne decyzje. W kronikach świata pojawia się też mały znak orientacyjny: pierwsza pozycja na liście to 40, co daje temat do komentarzy przy barze i w kolejce do teleportu. W brzmieniu słychać jasne syntezatory i miękki bas, które nie konkurują z efektami gry.
To wybór dla tych, którzy chcą utrzymać tempo, ale nie chcą dominacji nad dialogiem i krokami postaci. W Wonderlife taki utwór staje się prywatnym filtrem na codzienny chaos.



